7 lipca 2014

Zlatá Ulička

15:37

Share it Please
Witajcie!

W ostatni weekend czerwca wróciłam na chwilę do Krakowa na swoje Absolutorium. Złożyło się o tyle dobrze, że dostaliśmy w tym samym czasie zaproszenie do nowej czeskiej restauracji, by spróbować jej specjałów. Takie okazje jak zakończenie studiów wyższych trzeba świętować, więc bardzo chętnie wybraliśmy się tam na rodzinny obiad.

Zapraszam na post z kilkoma słowami na temat Zlatá Ulička.

Restauracja mieści się na ulicy Mostowej 14 w Krakowie jest to świeżo otwarty lokal. Nasza rodzinka chętnie odwiedza nowe miejsca, więc tym bardziej było nam miło, że tego dnia mogliśmy zasmakować dań kuchni czeskiej, która dla mnie jak i Patrycji  była nieodkryta, jednak dla naszego taty była strzałem w dziesiątkę. Ucieszył się na wieść, że wybierzemy się do restauracji serwującej czeskie specjały.
Menu Zlatá jest krótkie i zwięzłe a takie lubię najbardziej, znajdują się w nim również pozycje idealne dla mnie i Patrycji, czyli bez dodatku mięsa.



Wystrój lokalu wywarł na nas pozytywne wrażenie, bowiem spodziewałam się cięższego klimatu, zasłon i półmroku. Na szczęście przywitało nas światło, przestrzeń i prostota. Moim zdaniem idealnie współgra to z sąsiedztwem Kładki Ojca Bernatka. No, ale do rzeczy. Przejdźmy do tego, co zjedliśmy. Tego dnia postanowiłam świętować moje Absolutorium, więc i dania nie były iście dietetyczne, ale raz na jakiś czas można : D









Na początek sięgnęliśmy po zimną, domową lemoniadę. Chwilkę poczekaliśmy, bo Pani przygotowywała ją na naszych oczach, ale było warto, gdyż napój był przepyszny. Jednak, źle oszacowałam moją pojemność żołądka, bo po wypiciu dużej szklanki lemoniady z ledwością zjadłam zamówione dania. No, cóż, tego dnia nie popisałam się umiarem, ale wszystko było tak pyszne, zresztą zaraz zobaczycie.
Na początek postawiliśmy na zupę, co prawda ciepłą w upalny dzień, ale takiej jeszcze nigdy nie jedliśmy, więc postanowiliśmy spróbować. Na pierwszy ogień poszła tradycyjna czosnkowa zupa czeska z serem ołomunieckim i grzankami. Jak dla mnie dość ciekawe połączenie, szczególnie, gdy ser się rozpuścił.

Wybór kolejnego dania nie był prosty.  Ja postawiłam na naleśniki z serem kozim i szpinakiem, podane z pieczonymi warzywami. Patrycja na złocisty smażony ser z sosem tatarskim podany z domowymi frytkami, zaś Rodzice zdecydowali się na Czeską ucztę. 

Wszystkie dania zachęcały swoim opisem, więc i wybór był trudny, więc trochę zaszaleliśmy z ilością : D.
Dania były podane w prosty sposób, bez żadnych zbędnych udziwnień. Zobaczcie, jak ładnie się prezentowały.
Czeska zupa czosnkowa

Czeska uczta

Złocisty, smażony ser z domowymi frytkami

Naleśniki ze szpinakiem i serem kozim





Cała rodzina zgodnie stwierdziła, że dania były bardzo smaczne, ładnie podane. Porcje były duże, więc nie wszystkim udało się zjeść do końca. Oczywiście nie mówię już tu o naszym Tacie, który ma „nieograniczoną” pojemność i prawie sam wciągnął całą Czeską Ucztę : D
Reasumując, bardzo nam się podobało. Lokal urządzony bardzo stylowo i świeżo. Obsługa w lokalu była bardzo miła i pomocna, pomimo sporego ruchu radziła sobie świetnie.
Cieszymy się, że mogliśmy spędzić miło czas w towarzystwie czeskich specjałów.
Dziękujemy za zaproszenie : )


Pozdrawiamy Was!



1 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis. :)))

    Pozdrawiam

    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )