10 kwietnia 2014

ZMAGANIA Z DIETĄ, NA WIOSNĘ- DZIEŃ II

22:33

Share it Please
Witajcie,

bez zbędnych wstępów i zapowiedzi. Dzień II walki moich kochanych Uczestniczek z planem żywieniowym, który dla Nich przygotowałam : )


Zaczynamy od Basi, która zawsze przysyła mi opis swojego dnia jako pierwsza : )


Jak sobie poradziła Basia?


niadanie pyszne, choć rano wolę zjeść na śniadanie kanapkę, ponieważ dłużej jestem nasycona. Taką kombinację zapisuję sobie na II śniadanie. Uwielbiam kanapki, ogórek, serek i słonecznik tworzą zgrany duet. Idealna kombinacja do pracy.Obiad: pieczony łosoś z surówką z marchwi, jabłka oraz ziaren słonecznika (dodatkowo miał być dziki ryż, ale zrezygnowałam z niego). Wersja Beatki (pieczony łosoś z mizerią i dzikim ryżem), troszkę zrobiłam inną wersję, ponieważ ja często jadam łososia z koperkiem oraz surówką z marchwi, jabłka, ziaren słonecznika i jogurtu naturalnego. Często jako dodatek zjadam porcję ryżu, ale dziś już byłam pełna. Łosoś wyszedł mi wspaniały, w smaku był taki jak kocham tzn. z nutką cytryny, koperku oraz przypraw. Podwieczorek: jabłko + migdały-zamieniłam migdały na orzechy włoskie, ponieważ nie miałam migdałów :) Kolacja: kanapki z pastą z awokado: awokado – zdrowe, ale w mojej kuchni używam bardzo rzadko. Do pasty podeszłam z dużą ostrożnością, na dodatek moje awokado nie chciało się zrobić dojrzałe! Zrobiłam i wyszła super! Od siebie dodałam listek bazylii :)
Podsumowanie: dzisiejszy dzień zaliczam do udanych, choć zauważyłam, że brakuje mi czegoś słodkiego. Nie wiem jak długo ten stan będzie się utrzymywać. Mam nadzieje, że jutro będzie lepiej. Po godzinie 16 zaczęłam odczuwać wzdęcia, ale nie wiem po czym."

Chęć na słodycze faktycznie może się pojawić, ze względu na to, że Basia stosuje dietę głównie opartą na niskim bądź średnim IG. W planie nie znalazły się np. owoce suszone. Jest jednak wyjście z tej sytuacji, można włączyć do jadłospisu czekoladę gorzką, taką z 70% zawartością kakao :) Co do wzdęcia to mogą być różne powody, być może poprzez wprowadzenie do obiadu marchewki i jabłka podaż błonnika była zbyt duża i stąd ten dyskomfort. 

Teraz przyszła pora na Patrycję : )


Jak poradziła sobie Patrycja?



"Cześć! 
Drugi dzień diety był bardzo smakowity. Wszystko poszło zgodnie z planem. Choć po obiedzie przyszła ogromna chęć na coś słodkiego... Na szczęście udało się ją zwalczyć. Był też spacer. A dziś przyniosłam rower stacjonarny. I wyciągnęłam steper spod łóżka."

Jak widzicie u Patrycji same zmiany. Bardzo kibicuję wszystkim dziewczynom, dlatego chciałabym , żeby każda z Nich osiągnęła cel, o którym marzy!

Dziś ostatnia relacja należy do Majki:

Jak sobie poradziła Maja?


"Dzisiaj śniadanie zjadłam nieco później, bo o godzinie 8.30. Niestety, rano w piekarni już nie było grahamek, więc zdecydowałam się na bułeczkę fitness. Kompozycja serka homogenizowanego z masłem orzechowym w towarzystwie pomidora wydała mi się dziwna, ale bezpodstawnie – naprawdę smaczny i pożywny początek dnia. Na uczelnię w pojemniczku zabrałam jogurt naturalny z dodatkami, ale tak bardzo chciałam go zjeść, że aż zapomniałam zrobić zdjęcia :P Wypiłam jeszcze 0,5 l wody mineralnej. Jednak zaraz po powrocie do domu, tj. godzina 14.00, zabrałam się do zrobienia zapiekanki  z makaronu razowego, szpinaku (użyłam mrożonego rozdrobnionego), tartego sera z jogurtem z czosnkiem i cebulą dodałam trochę ziół prowansalskich. Cieszyłam się, że w końcu zadowoliłam swoje podniebienie (makaronem i serem), jak i własny organizm – mega zdrowym szpinakiem. A już martwiłam się, że jak się dobrze odżywiać, to tylko potrawami, nie będę w stanie przełknąć… Podwieczorku nie mogłam się doczekać, że zjadłam go już koło 15.30: banana i 3 wafle ryżowe. Potem długo się wzmagałam z jedzeniem kolacji, aż w końcu nie wytrzymałam i zrobiłam sobie kanapkę z jadłospisu ok. godziny 19.00 – tutaj również zagościł pomidor i serek jak na śniadanie, ale również i jajko, które schowałam pod sałatą (zwykle jestem niezdarna i wszystko mi leci, zwłaszcza z jedzenia...). Kiedy piszę tę notkę, jest godzina 22.00. Pora już spać, a głód daje się we znaki – zapiłam go ok. 3 herbatami zieloną, owocową i cytrynową (ale dorwałam kilka migdałów… Ale lepsze to, niż cała paczka Oreo. A jadłam tak bardzo często wieczorami – niby nie tyłam znacząco, ale odbijało się to znacząco na mojej cerze i samopoczuciu). Poza tym zauważyłam, że jedząc co 2-3 godziny, nie mam napadów głodu, a batoniki w uczelnianym automacie już do mnie nie wołają ‘zjedz mnie!’. Gorzej pod wieczór, kiedy to naprawdę chce mi się jeść…  Ale zobaczymy jak co kolejne dni przyniosą – i koniecznie nie mogę wypaść z rytmu!"

Maja pisze, że jest głodna wieczorami, gdyż jadała w tych godzinach bardzo często. Jeśli głód jest uciążliwy to nie można spróbować wypić sobie trochę naturalnego jogurtu czy kefiru. Powinno pomóc. Tak poza tym to muszę zrobić pewne sprostowanie, gdyż rozpisując śniadanie dla Majki miałam na myśli grahamkę- jedną połowę z masłem orzechowym, drugą z serkiem naturalnym i pomidorem, ale napisałam to w taki sposób, że stworzyło to niejako nową formę kanapki : D

Na dziś to już wszystko. Mam nadzieję, że znajdujecie w tych relacjach i jadłospisach coś dla siebie:)

Na koniec, chciałam napisać, że bardzo się cieszę, że mam tylu wiernych czytelników. To naprawdę miłe!!

Pozdrawiam Was,
Beata

1 komentarze:

  1. "Tak poza tym to muszę zrobić pewne sprostowanie, gdyż rozpisując śniadanie dla Majki miałam na myśli grahamkę- jedną połowę z masłem orzechowym, drugą z serkiem naturalnym i pomidorem, ale napisałam to w taki sposób, że stworzyło to niejako nową formę kanapki : D" UMARŁAM XD

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )