16 kwietnia 2014

ZMAGANIA Z DIETĄ - DZIEŃ IV

21:19

Share it Please
Witajcie!

Kolejny dzień zmagań przed nami. Już czwarty! Zapraszam :)



Basia:



Notka od Basi: "u mnie dziś brak śniadania, przepraszam.
Rano nie zdążyłam jej[jaglanki-przypis] przygotować, choć bardzo chciałam. Musiałam być o 6 rano w pracy, więc po drodze kupiłam sobie sok marchwiowy jednodniowy. Zestaw z II śniadania pozwolił mi dziś przetrwać w pracy do 16, czułam się najedzona i szczęśliwa po tej kanapce, choć zauważyłam, że po surowej czerwonej papryce boli mnie brzuch, dorzuciłam do tego zestawu garść pomidorków koktajlowych. Obiadek pychotka, właśnie go konsumuję, ponieważ obiadek to dziś moja kolacja. Kocham pieczarki z cebulką pod każdą postacią, więc ten obiad to mój numer jeden (bardzo często go robię!).
Podwieczorek: bardzo bałam się tego podwieczorka, ponieważ nigdy nie próbowałam takiej kombinacji. Wyszedł smaczny, choć do smaku trzeba się przyzwyczaić. Dla mnie byłby idealny gdyby był słodszy :) Teraz mamy godzinę 19:40 – nie dam rady już nic zjeść, przed snem wypiję szklankę mleka (bądź kakao) na spokojny sen, ponieważ jutro mam bardzo ciężki dzień w pracy (spędzę w niej 12 godzin). Idę zaraz pod prysznic, pozdrawiam Was serdecznie – Basia!"

Tego dnia Basia miała stresujący dzień i nie dała rady wykonać całego zaleconego planu. Takie rzeczy zdarzają się w życiu, trudno je przewidzieć, ale najważniejsze żeby wiedzieć jak się w takiej sytuacji odnaleźć i utrzymać dalszą motywację : )

Maja:




Notka:"Jogurt naturalny z bananem i migdałami na śniadanie to zdecydowanie jeden z niewielu posiłków, który zjadam w mgnieniu oka (pomijając pizze i kebaby, ale na to nie ma już miejsca w moim jadłospisie). Do tego dobrałam herbatkę z dzikiej porzeczki i czas było ruszyć na zajęcia, między którymi z chęcią zjadłam grahamkę z twarożkiem, sałatą i ogórkiem. Wracając do domu znajomi narzekali, że są bardzo głodni i nie mogą już wytrzymać, przy czym ja takich odczuć w ogóle nie miałam. Wróciwszy do mieszkania odgrzałam sobie zupę krem (zmiksowane warzywa z przepisu), którą przygotowałam dzień wcześniej wieczorem.  Byłam mile zaskoczona efektem: poczułam się nawet dumna, że w końcu wyszło mi danie, które jest w każdym calu perfekcyjne (jak na mój gust, oczywiście). Zupka okazała się sycąca na długi czas, choć krótko po jej spożyciu zjadłam dwa wafle ryżowe i wróciłam na kolejny wykład. Nie wiem, czy to efekt przestawienia się na zdrowe jedzenie, ale jabłko zjedzone po 2h udręki smakowało wyśmienicie... Szczerze powiedziawszy nigdy tak nie miałam; byłam aż zaskoczona, że mi tak zasmakowało. Według starych nawyków powinien być zjedzony batonik z automatu, ale na szczęście został zastąpiony czymś zdrowym. Wieczorem przygotowałam nadziewaną cukinię, która jak na pierwszy raz wyszła całkiem w porządku. Bardzo się cieszę, że nie dałam się złamać widokowi słodyczy i dzielnie dotrwałam do wieczora, spożywając tylko posiłki z przygotowanego jadłospisu. Myślę, iż pierwsze dni diety były najcięższe, a teraz idzie jak z płatka :)"

Ja też się bardzo cieszę, że wszystko idzie zgodnie z planem a ochota na podjadanie niezdrowych przekąsek jest mniejsza. Wszystko to zasługa silnej woli Majki oraz regularnych posiłków!

Patrycja:




Notka: "Dzisiejszy dzień tak jak pisałam wcześniej był bardzo, bardzo nerwowy. Zwykle w takich sytuacjach zajadałam się słodyczami albo orzeszkami w panierce...  Ale nie dziś... Udało mi się i nie sięgnęłam po powyższe. Ponieważ cały dzień byłam poza domem, przygotowałam sobie posiłki na wynos. Co prawda myślałam, że wrócę do domu późnym popołudniem i na kolację przygotuję sobie ciepły posiłek z listy, niestety się nie udało.Dlatego też będąc u Mamy zjadłam ok pół kubka bulionu drobiowo-warzywnego z ryżem. 

Mimo wszystko muszę się pochwalić, że wchodząc dziś na wagę zanotowałam 2,5 kg spadku :) "

Patrycji nie było cały dzień w domu, wiec wzięła ze sobą jedzenie na wynos. Bardzo się cieszę, że udało jej się to zrobić, bo takie zachowanie pokazało, że faktycznie jeśli się chce, to można się zorganizować i sobie poradzić :) 

Na dziś to już wszystko. Postaram się jeszcze napisać tekst o przechowywaniu produktów w zamrażarce, ale nie gwarantuję, więc może ukazać się dopiero po świętach.

Pozdrawiam Was,
Beata

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )