16 marca 2014

5 GADŻETÓW PRZYDATNYCH W KUCHNI

13:09

Share it Please
Witajcie!

Dziś mamy niedzielę- 75 dzień roku, czyli najlepszy czas na nowy, lekki post. Tym razem o sprzętach, które mogą Wam się przydać w domu. Zapraszam!


Dziś przyjrzymy się 5 sprzętom, które są dla mnie bardzo przydatne w kuchni i nie wyobrażam sobie już chyba życia bez nich.

Jako pierwsza idzie waga. Ta jest nowa, wygrałam ją u Gosi z Trochę innej cukierni.
Pomimo tego, że przez wiele lat ważyłam produkty i mniej więcej znam wielkość porcji produktów, których często używam, to i tak nie wyobrażam sobie nie mieć jej w domu.

Ta waga jest o tyle wygodna, że ma podziałkę i może mi służyć także do odmierzania płynów w l, ml. Jest łatwa w utrzymaniu czystości i od biedy może być również miską :)


Kolejne akcesoria to pęk łyżeczek, o różnej gramaturze. Dostałam je od przyjaciółki, po jej powrocie z Chin. Gdy nie chce mi się używać wagi, to korzystam właśnie z nich : )


Trzeci sprzęt to wszelkiej maści pojemniki na jedzenie. Można w nich zanieść obiad lub przetrzymywać w nich otwarte produkty w lodówce, tak by na dłużej utrzymały świeżość, zapach i smak.


Poniżej wklejam Wam śmieszny pojemnik w kształcie piłki, z rączką. Można  w nim śmiało przenieść danie obiadowe lub piknikowe : D





Kolejny gadżet kuchenny to woreczki strunowe. Uwielbiam je, są świetne w segregacji różnych produktów, nie tylko w kuchni. W Ikei można dostać również takie większe woreczki, które przeznaczone są do kontaktu z żywnością a wtedy z łatwością można zapakować do nich drugie śniadanie i bez obaw, że coś się wyleje, wysypie nam w torebce czy plecaku zabrać ze sobą.


Ostatnim dzisiaj sprzętem jest kubek termiczny lub po prostu kubek transportowy. Wspominam o nim często, bo z łatwością można zabrać w nim napój, koktajl, świeżo wyciśnięty sok i wiele innych.


A Wy bez jakich gadżetów nie wyobrażacie sobie życia?

Pozdrawiam Was,
Beata




8 komentarze:

  1. O ile wszystkie pojemniczki (sama je uwielbiam :D) rozumiem, to czy ta "niemożność nieposiadania wagi" w domu nie jest lekką obsesją? Nie odbierz tego jako atak, po prostu sama jestem mocno wyczulona na tym punkcie - zaburzenia odżywiania... I wiem, że mnie samą taka waga kusi, ale jednak trochę się jej BOJĘ. Dietetyczka zresztą też wystrzegała się przed podawaniem mi gramatury, o ile tylko było to możliwe.
    Jakie jest twoje zdanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam, żeby zabrzmiało to obsesyjnie, bo akurat tak nie jest już w moim przypadku. Uważam po prostu, że waga sama w sobie, jako urządzenie jest mi przydatna. Chociażby dlatego, żeby orientacyjnie zważyć produkt i wiedzieć ile go użyłam, gdy piszę np. przepis dla Was. Druga sprawa to układanie diet, gdzie też operuje sobie w programie gramaturą, co potem przekładam na miary domowe : ) Nie ważę każdego produktu, którego zjadam :)

      Usuń
    2. Tak też myślałam. :) A co sądzisz o ważeniu produktów przez zwykłe "szare żuczki", tj. osoby, które ani nie są z tym związane "zawodowo" (jak np. Ty), ani nie są na diecie żadnego rodzaju? Obsesja to, czy jeszcze nie?

      Usuń
    3. Wszystko moim zdaniem zależy od celu, jaka myśl przyświeca w momencie ważenia każdego produktu. Warto odpowiedzieć sobie, po co się to robi. Niekoniecznie musi to iść w kierunku obsesji, ale może. Dlatego warto skupić się na intencji ważącego :)

      Usuń
  2. U mnie waga i blender to podstawa. Bez tego nie ma gotowania. No i jeszcze garnek do gotowania na parze, i jeśli można to uznać jako gadżet- bezkaloryczny spray do smażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo blender też u mnie w kuchni się bardzo przydaje ;)

      Usuń
  3. Długo by wymieniać co jest niezbędne, bo w chwili obecnej wypisałabym wszystko :D jednak jak dla mnie najważniejszy jest porządny nóż :)

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )