3 października 2013

NOWI W KRAKOWIE? GDZIE ZJEŚĆ?

09:01

Share it Please

Witajcie!

Dziś post o 4 lokalach, ale niekoniecznie w każdym przypadku dietetycznych. 
Chciałabym Wam przypomnieć o kilku miejscach, w których miałam okazję zjeść w Krakowie.
Pomyślałam sobie, że początek października to idealny moment, by o tym wspomnieć, akurat rozpoczął się rok akademicki, nowych studentów w mieście przybyło, stąd ten krótki tekst.

Zapraszam!

A:Peggy Greb, USDA ARS

Studenckie życie najczęściej wiąże się z dużą ilością zajęć, spotkań towarzyskich, małą ilością snu i jeszcze mniejszą ilością czasu na przygotowywanie posiłków.
Jeśli znudzą się Wam przywiezione słoiki z gotowymi daniami a ochoty na gotowanie w domu zabraknie, to możecie odwiedzić te miejsca:

1. Z racji mojego niejedzenia mięsa często odwiedzam GREEN WAY'a.


KLIKNIJ W ZDJĘCIE

To dość znany bar wegetariański, są jeszcze inne, być może lepsze, ale ja z przyzwyczajenia chodzę tutaj.
Czasami lubię wpaść tam na koftę indyjską czy pitę z kotletem z soczewicy.
Ceny są studenckie, można zamawiać połówki porcji. Poza tym zawsze można wpaść tam na ciepłą wegetariańską zupę lub zestaw surówek i to na samym krakowskim Małym Rynku.

2. Gdy nie mam pomysłu na obiad lub moja lodówka świeci pustkami, to wybieram się do Bistro pod 13-tką.




To takie domowe miejsce na Kazimierzu. Jedzenie sprzedaje starsza Pani, jest tam ogromny ruch, co jest poniekąd gwarancją świeżości produktów. Poza tym przychodząc przed zamknięciem sami możemy się przekonać jak wielu dań już nie ma, bo zostały zjedzone : )
Pomimo tego, że dla wegetarian nie ma tam za wiele propozycji, to zawsze znajdą się pierogi ruskie, ryba czy naleśniki z jabłkami i cynamonem. 
Za naprawdę małe pieniądze można zjeść proste, domowe dania.

3. Kolejne miejsce to Kuchnia Staropolska u Babci Maliny, niestety na blogu nie ma jeszcze recenzji, ale pewnie wkrótce się pojawi.


W Krakowie jest kilka tych lokali, ja byłam w tym na ul.Sławkowskiej. Lokal znajduję się w jednej z odnóg rynku i jest naprawdę oblegany, szczególnie w sezonie wakacyjnym.
Jest to miejsce z tradycjami, poniekąd małe muzeum z eksponatami.
Dań do wyboru jest wiele, podzielone są na kategorie, nawet jarskie i dietetyczne. Tak, więc każdy powinien znaleźć tam coś dla siebie.
Porcje jedzenia są dość spore i za małe pieniądze można zjeść tam naprawdę smaczny obiad.
Oczywiście jest to kuchnia staropolska, dlatego jeśli nie wybierzemy czegoś z kategorii dietetycznej, to dostaniemy kotleta w tradycyjnej panierce. Jednak raz na jakiś czas przecież można.

4. Ostatnie w moim krótkim poście miejsce, gdzie można zjeść smacznie, dobrze i w centrum to Charlotte na pl. Szczepańskim.


Uwielbiam to miejsce za klimat, smak i ceny. Można tam zamówić kanapki na ciepło lub zimno, ale zawsze bardzo aromatyczne i pachnące.
Jest to miejsce idealne na śniadanie, ale nie tylko, bo otwarte jest do nocy.
Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów, to kliknijcie w zdjęcie.

Oczywiście ciekawych miejsc jest bardzo dużo, więcej propozycji znajdziecie w zakładce 'Miejsca warte odwiedzenia'. W Krakowie jest masa restauracji, które warto odwiedzić, jednak do częstszego studenckiego stołowania się nie nadają.

Słyszałam jeszcze o kilku barach mlecznych na Kazimierzu, jednak nie miałam okazji w nich być. Jeśli bywacie i polecacie jakieś miejsca, to piszcie w komentarzach. Ja mieszkam w Krakowie dopiero rok i tak naprawdę poznałam niewiele miejsc, bo gotowanie sprawia mi przyjemność i robię to w domu. Jednak czasami mam mało czasu lub brak mi ochoty na pichcenie i wtedy potrzebuję sprawdzonej alternatywy, dlatego czekam na Wasze propozycje.

Pozdrawiam Was,
Beata

6 komentarze:

  1. Ja będąc w Krakowie zawsze robię tour po barach mlecznych. Uwielbiam ten klimat, u mnie w mieście niestety wszystkie dawno pozamykali. Pierogi we "Flisaku" mistrzostwo... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Charlotte na Szczepańskim jest jedną z moich ulubionych knajpek. Szczególnie polecam niedietetyczny sernik z białej czekolady :D
    Świetną knajpką jest Glonojad na placu Matejki. Oferują tam jedzenie wegetariańskie i wegańskie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja polecam wegetariański bar ekologiczny MOMO na Dietla. Na szczęście, ponure wnętrze, to jego jedyny minus. Moja największa slabość - naleśniki ze szpinakiem i tofu, polane sosem orzechowym + sok z brzozy lub lemoniada imbirowa. Ceny przyjazne studentom :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Frytka Bar na Krakowskiej 29? Chyba jedyne frytki w mieście z ziemniaków krojonych przy kliencie. Dla mnie czad :)

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )