9 lipca 2013

GDY NA HORYZONCIE POJAWIA SIĘ JEDZENIE...

12:16

Share it Please
Witajcie!

Ostatnio mam małe problemy z blogowaniem. Po prostu brak mi motywacji. Mam cichą nadzieję, że to się jednak zmieni, bo blogowanie sprawiało mi zawsze przyjemność i po takim czasie raczej byłoby szkoda wszystkiego zaprzestać.
Dziś postanowiłam napisać dla Was tekst o tematyce żywieniowej, ale będzie to bardziej zbiór moich luźnych myśli i sądów. Zapraszam!

By ebru (Flickr) via Wikimedia Commons

Wiele osób, z którymi rozmawiam opisując mi swój problem zaczyna lub kończy swoją wypowiedź stwierdzeniem, że generalnie w życiu jest osobą bardzo rzetelną, ale w przypadku jedzenia nie potrafi sobie niczego odmówić lub stara się odmawiać przez większą część tygodnia a potem na widok jedzenia staje się maksymalnie głodna i nie może z tym poradzić i zjada dużo za dużo.

Bardzo często osoby, które już w swoim życiu były na diecie odchudzającej i zmagały się z ograniczaniem różnych grup produktów, po pewnym czasie takiego postępowania nie mogą poradzić sobie z narastającą w nich ochotą na te produkty. Ochota jest tak wielka i tak silna, że trudno nie ulec pokusie i w efekcie osoba pochłania pojawiający się na horyzoncie produkt a skoro zjadła już jeden kawałek, to czemu nie zjeść więcej?

Kiedyś, w bardzo stresującym momencie mojego życia popadłam w kompulsywne jedzenie, całe szczęście, że tylko na chwilę i szybko udało mi się to zwalczyć. Produktem, za którym najbardziej szalałam było pieczywo (chleb słonecznikowy), które zazwyczaj ograniczałam. Nie potrafiłam poprzestać na jednej kromce, zjadałam ich znacznie więcej. Jednocześnie nie chciałam przytyć dlatego rezygnowałam z obiadu by zjeść prawie 3/4 bochenka na "jedno posiedzenie". 
Dlatego doskonale rozumiem wszystkie osoby, które mówią mi, że nie potrafią odmówić sobie uwielbianych produktów a jak tylko to zrobią to ochota na nie rośnie potrójnie.

Jak walczyć z wielką ochotą na ulubione produkty?

Zapewniam, że walka nie jest prosta. Są jednak dwa wyjścia:

1) dalej spożywać ulubione produkty, tylko ograniczyć ich ilość. Musimy nauczyć się jeść dla smaku - (dania powinny być aromatyczne, ładne) a nie jeść do syta, tyle że więcej już się nie da. 
Należy wyzbyć się myśli, że trzeba jeść, skoro jest. Przecież brak jedzenia na razie nam nie grozi, jest go znacznie więcej niż potrzebujemy i jesteśmy w stanie przerobić. W porcji naszego jedzenia powinno być tyle smaku i aromatu, byśmy mogli się nim cieszyć i rozkoszować a nie jeść tylko po to, by zaspokoić głód. Im jedzenie bardziej monotonne, tym mniejszą wagę przywiązujemy do tego co jemy, jak jemy i ile zjemy.

2)zamienić ulubione produkty na inne, mniej kaloryczne- nie jest to najłatwiejsze zadanie, bo trudno zamienić ulubione słodycze na owoce czy warzywa, jednak zawsze można spróbować z suszonymi owocami, szklanką kakao, koktajlem owocowym. Musicie znaleźć sobie alternatywę, która będzie w stanie zaspokoić Waszą ochotę na słodycze.
Kiedyś moją ochotę na słodycze zaspokajały suszone daktyle, jednak trzeba kontrolować ich spożycie, bo są równie kaloryczne.

Kilka zasad, które pomogą Ci zwalczyć pokusę:

-przede wszystkim najłatwiej jest nie kupować ulubionych, kalorycznych produktów, jeśli nie potrafimy powstrzymać się przed ich zjedzeniem lub ograniczeniem ich spożycia. Generalnie ta zasada odnosi się najbardziej do słodyczy,przekąsek i słodkich napojów, bo są takie produkty jak na przykład chleb, który mogą spożywać również inni członkowie rodziny i raczej nie uciekniemy przed jego zakupem.
-nie ustawiajmy ulubionych przekąsek w zasięgu swojego wzroku. Lepiej nie wodzić się na pokuszenie, nie wystawiać cukierków, ciasta, przekąsek na stół, bo wtedy sięgnięcie po nie jest jeszcze łatwiejsze. Lepiej schować je do szafy. Najprawdopodobniej i tak będziemy pamiętać o ich istnieniu, ale może akurat nie będzie nam się chciało po nie wstać : D
-celebrujmy chwile, które spędzamy na jedzeniu swoich ulubionych produktów. Jeśli kupujesz lody lub batona nie zjadaj ich w drodze do domu, bo nawet nie zauważysz, że coś zjadłeś. Usiądź, zrób sobie coś do picia, weź swój ulubiony produkt i pozwól sobie na chwilę odpoczynku z ulubionym smakołykiem.
-lepiej nie zabraniać sobie wszystkich produktów, które dają nam radość podczas ich konsumpcji. Mamy jedno życie, nie warto wszystkiego zabraniać, ale warto panować nad ich spożyciem. Nie pozwól by ulubiony smakołyk miał więcej do powiedzenia niż TY!


A Wy jakie macie sposoby na ograniczenie spożycia swoich ulubionych, kalorycznych produktów?


Pozdrawiam Was,
Beata

7 komentarze:

  1. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to kanapki z żółtym serem i majonezem. Jak je ograniczam? Np.: robie dwie cieniutkie kanapki z chlebem, sałata, majonezem, ogórkiem kiszonym i żółtym serem, a do tego wieeeeeelka miche sałaty/pomidorów/mizerii/etc/etc. Najadam sie a jednoczesnie zjadam to co uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od lat mam problem z kompulsywnym objadaniem się- są momenty, że nad sobą panuję przez kilka miesięcy, a potem w jakimś kryzysowym momencie to wraca.. Ale coraz rzadziej i pochłaniam coraz mniej, więc nie jest najgorzej.
    Mam kilka sposobów- przede wszystkim- zero podjadania. Mogę zjeść coś 'grzesznego', ale w ramach posiłku. Ładnie podane na talerzu, broń boże na stojąco, prosto z opakowania, gdzieś pomiędzy posiłkami- wtedy na 99% popłynę i np. nie skończy się na jednej kanapce, a pochłonę całą bagietkę i pół kostki masła.
    Druga sprawa- żadnych dokładek! Nigdy! Nakładam na talerz porcję, którą wiem, że się najem (ale nie nażrę). Jak nałożę mniej i zacznę później dokładać, to w efekcie zjem 3 razy tyle :P
    Kolejna sprawa- robię podobnie jak anatemka. Jak np. upiekę ciasto, to kawałek na talerzyk, a tuż obok np. miseczka z owocami.
    I kolejny patent- to zwłaszcza na wieczorne podjadanie. Jak mnie najdzie na coś wieczorem, to mówię sobie: "ok, możesz to zjeść, ale jutro rano". Bardzo często do rana chętka przechodzi, a jak nie- to zawsze lepiej zjeść rano tego JEDNEGO batonika ;)
    Staram się unikać też jedzenia rzeczy, z którymi mam problem- zwłaszcza jak jestem sama. Np.- nigdy w życiu nie mogę wziąć łyżki masła orzechowego prosto ze słoika, bo wiem, że na jednej się nie skończy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postępuje tak samo jak Ty, jeśli najdzie mnie ochota na nocne podjadanie, to staram się sobie te myśl wyperswadować i zjadam dany produkt rano - to całkiem dobra metoda :)

      Nakładanie porcji na talerz to chyba najskuteczniejsza metoda walki z kompulsywnym jedzeniem, bo chociaż kontrolujemy porcje :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. a) nie kupuję!:) b) jak już znajdę w domu, to biorę tylko gryza "na spróbowanie" c) jeśli gryz "na spróbowanie" okazał się zbyt mały, to gryzę drugi raz;) c) jeśli oba gryzy "na spróbowanie" były za małe i mam jeszcze chęć na 50-krotne spróbowanie - idę umyć zęby / biorę gumę do żucia. d) jeśli mimo umycia zębów/gumy do żucia zjem pół blaszki ciasta - idę na rower/biegać/ćwiczyć... e) przed kolejnym gryzem "na spróbowanie" mówię sobie: Jestes pewna? Znowu będziesz musiała biegać przez godzinę.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam takie pytanie, czy owoce tuczą? W internecie aż huczy od sprzecznych informacji, i już sama nie wiem jak to z nimi jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owoce zawierają sporo fruktozy, czyli cukrów prostych, które są łatwo przyswajane przez organizm. Owoce są idealne jako szybki zastrzyk energii, ale niektóre z nich mają wysoki indeks glikemiczny, co sprzyja wahaniom stężenia glukozy we krwi.

      Jednak owoce zwierają sporo witamin i składników mineralnych, dlatego nie warto całkowicie z nich rezygnować. Ważne by zachować umiar w ich spożyciu. Warto sięgać po jabłka, gruszki, brzoskwinie, nektarynki, pomarańcze, owoce jagodowe, niezbyt dojrzałe banany (mają niższy IG). Rzadziej sięgajmy po winogron, bo zawiera sporo cukru.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. A co sądzisz o arbuzie, czy melonie? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )