26 marca 2013

ZMAGANIA Z DIETĄ 2 - DZIEŃ VII

08:00

Share it Please
Witajcie!

Dziś mam dla Was już ostatni post z cyklu "ZMAGANIA Z DIETĄ", po statystykach widzę, że śledziła je pokaźna ilość osób, dlatego dziękuję, że z nami byliście :) 


Dziś zaczynamy od Agi:


Co Aga myśli i diecie?

"Leniwa niedziela, nie dla wszystkich… Jak w każdą niedzielę wyrabiam ręcznie rano chlebki dla tutejszej polonii. Popołudniem je piekę, co zabiera mi to sporo czasu. Nie miałam czasu na dwa śniadania dziś. Postanowiłam zjeść kefir z granolą, sporo  orzechów, owoców, płatków owsianych. Do całości dosypałam łyżkę otrąb pszennych. Obiad był też dość późno, przed skubnęłam trochę melona, który jeszcze został mi po piątkowym śniadaniu.

Halibuta niestety nie znalazłam u siebie, mimo że kraj ma sporo ryb. Zrobiłam więc ponownie łososia, którego kupiłam więcej i zamroziłam. Rybę upiekłam z papryką, cebulą i ziołami. Do tego ugotowałam bardzo fajne malutkie ziemniaczki, usmażyłam pół cukinii w plasterkach. Do całości surówka z jabłka i marchewki. Obiad wygląda zupełnie inaczej jak w planie żywieniowym, ale musiałam improwizować ze składnikami, które akurat miałam w lodówce.

Na kolacje były przepyszne kanapki z białym twarożkiem i tuńczykiem. Musiałam zrobić więcej bo posmakowały też mojemu połówkowi. Oboje zjedliśmy ze smakiem.

To już ostatni dzień diety i ostatni dzień relacji. Wnioski: dieta na pewno pomaga, czuję efekty, powoli powoli ale się coś zmienia, chyba nawet schudłam, muszę się zważyć koniecznie. Poprawia się perystaltyka jelit. Dietę będę na pewno kontynuować w troszkę zmodyfikowanej wersji. Gotowanie codziennie innego obiadu na następny dzień jest dosyć męczące. Tak więc postanowiłam gotować rzadziej, aby starczyło mi przynajmniej na dwa dni. Oczywiście pozostanę przy proporcjach: dużo warzyw, błonnika, niewielki dodatek węglowodanów.  Poranne wstawanie, przygotowywanie dwóch śniadań i zjedzenie jednego w domu, prysznic, ogarnięcie mieszkania… Zawsze brakowało mi czasu. Śniadanie będę zabierać do pracy, zamiennie każdego dnia, albo kanapki, albo kefir z owocami i granolą, no chyba że to za mało, wtedy będę robić dodatkową kanapkę.

Beacie dziękuję za poświęcony mi czas, za pomoc w uregulowaniu mojego układu pokarmowego. Za odpowiedzi na wszystkie moje pytania i za zorganizowanie całej akcji. Może będzie kolejna część…… bardzo jej tego życzę.

Pozdrawiam z drugiego końca świata." 

FOTORELACJA:

ŚNIADANIE:

 OBIAD:


KOLACJA:






















Kolejna jest relacja Kasi:


Co o diecie myśli Kasia?

"Ostatni dzień akcji za mną:)

Na śniadanie bardzo lubiana przeze mnie jajecznica i grahamka z grilla
elektrycznego.

Drugie śniadanie równie dobre - jogurt z bananem i żurawiną.

Obiad - znowu pozwoliłam sobie go trochę zmodyfikować ;) Zrobiłam
bardziej placki ziemniaczane niż kotlety. Wyszły bardzo dobre,
zrobione z małą ilością tłuszczu - w piekarniku na papierze
posmarowanym olejem rzepakowym. Do tego sos pieczarkowy. Bardzo
smaczne danie:)

Podwieczorek - jabłko, a kolacja standardowa - tost z twarożkiem i pomidorem.

Bardzo dziękuję Ci Beato za możliwość udziału w akcji:) Było to
ciekawe doświadczenie. W ciągu tego tygodnia straciłam ponad kilogram
wagi, jadłam regularnie, więcej piłam i przekonałam się do pilnowania
śniadań. Moim faworytem jest jogurt z owocami, żurawiną i orzechami."

FOTORELACJA:

ŚNIADANIE:

II ŚNIADANIE:

OBIAD:

KOLACJA:

Na koniec jeszcze jadłospis Magdy:

Na koniec chciałabym bardzo podziękować dziewczynom za podjęcie mojego wyzwania, za piękne zdjęcia i relacje.

To już wszystko na dziś.

Pozdrawiam Was,
Beata.

12 komentarze:

  1. mINUSEM JEST TYLKO, ŻE dziewczynom nie zależało na odchudzaniu... a taka akcja mnie interesowałaby bardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, diety głównie odchudzające były w "ZMAGANIA Z DIETĄ 1", możesz powrócić do tych jadłospisów, znajdują się one w zakładce. W tej akcji chciałam pokazać dietę z dużą ilością błonnika; z niską podażą sodu i dietę wegetariańską. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. no tak:) ale ta też jak widać odchudza:)

      Usuń
  2. bardzo podoba mi się różnorodność tych dań często na diecie jemy po prostu zbyt nudno i szybko nam przechodzi chęć do odchudzania. Waga zacznie sama spadać jak zaczniemy jeść zdrowo w rozsądnych ilościach może tylko wolniej ale to na plus bo nie będzie wiszącej skóry. bardzo fajnie wyglądały potrawy dziewczyn kilka rzeczy zapożyczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To właśnie chciałam przekazać, że można jeść różnorodnie, chudnąć wolniej, ale trwale!

      Usuń
  3. Jak się zważę dziś, dam znać czy schudłam. Moja waga domowa, pokazuje kilogram mniej ale ona nie jest wiarygodna, czasami lubi przekłamać. Mamy takie fajne wagi tutaj w aptekach, elektroniczne. Mierzą wzrost, wagę, ilość tluszczu, przed akcją ważyłam 61,7 kg. Zobaczymy jak to wygląda po, dam znać... A tym czasem na śniadanie mialam pyszne jabłuszko z kefirem, rodzynkami i granolą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli schudniesz to świetnie, ale najważniejsze, żeby rytm wypróżnień się ustabilizował:)

      Usuń
  4. Waga poszła lekko w dół, 60,8 kg. Ale co najlepsze to zmniejszył mi się tłuszczyk. Przedtem miałam 21,4% tłuszczu w ciele, teraz 19,8%. Ciągle jem pełnotłuste produkty, nie kupuje żadnych lightów. Odstawiłam natomiast makarony oraz inne zapychacze, no i jem duuuużo warzyw dzięki Tobie. Możliwe ? Rytm coraz regularniejszy, chociaż dzisiaj boli mnie brzuch.... znowu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprawdopodobniej ten ból powoduje nadmiar błonnika, ale mogłabyś jeszcze sprawdzić, czy np. ostawienie mleka lub warzyw tzw. wzdymających nie powoduje tych objawów.

      Usuń
  5. Warzywa wzdymające... domyślam się, że cebula, kukurydza, brokuły, kalafior, fasole... Masz jeszcze jakieś na myśli? Bez produktów mlecznych nie potrafie żyć, niestety... ale się postaram, tydzień wystarczy na taki test?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie chodziło mi o kapustę, fasole, brokuły, brukselkę :) Tydzień wystarczy, jeśli nie poczujesz żadnych zmian, to znaczy, że akurat ta grupa produktów Ci nie szkodzi.

      A zioła o których kiedyś pisałaś, co jest w ich składzie?

      Usuń
  6. ziółka to tak jak nasz rumianek, ziele które się parzy w wodzie i pije wywar.. ich nazwy po łacinie są poniżej, możesz wyguglować:

    Aloysia triphylla - czyli werbena cytrynowa,
    Buddleja globosa - zwane tutaj Matico,

    kapusty nie jem, fasole bardzo rzadko, brukselki tutaj nie ma, brokuł może raz na 2 tygodnie. Więc warzywa ok. Sprobuje test z produktami mlecznymi.

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )