22 marca 2013

ZMAGANIA Z DIETĄ 2 - DZIEŃ IV

19:09

Share it Please
Witajcie!

Dziś po raz kolejny mam Was przyjemność zaprosić na relację z diety moich uczestniczek.


Dziś zaczynamy od Agnieszki:


Co o diecie sądzi Aga?

"W porównaniu z wtorkiem czy dniem wczorajszym, czuję się o wiele lepiej, brzuch prawie w ogóle nie boli. Po trochu mam wrażenie, że wszystko się oczyszcza. Wypróżniam się po trochu, nie są to duże ilości, potrzebuję chyba jeszcze więcej czasu. Staram się pić wodę, nie liczę ile, ale z 1,5 L było dziś. Posłuchałam rady Beaty i rano na czczo przed śniadaniem wypiłam szklankę ciepłej wody z sokiem z cytryny.

Śniadanie I
Na śniadanie dzisiaj sklepowy jogurt naturalny, duża ilość suszonej śliwki, otręby pszenne (tylko 1 łyżka), migdały. Dodatkowo wsypałam troszkę granoli orzechowo – owocowej domowej produkcji.
Starczyło do drugiego śniadania bez problemu. Nie było bólu brzucha, to najważniejsze.

Śniadanie II
Miał być łosoś wędzony, ale kurcze nie wydam 50 zł, w przeliczeniu na polskie złotówki, za plasterek łososia. Jest okropnie drogi tutaj i na dodatek mrożony. Dobrym zamiennikiem okazał się tuńczyk. Tym razem kupiłam innej firmy i był przepyszny. Twarożek zastąpiłam queso fresco, co jest nawet smaczne. Z wierzchu posypałam słonecznikiem i szczypiorkiem. Takie kanapki mogę jeść codziennie.

Obiad
Przepyszny !! Roladki ze szpinakiem. Miałam filet ważący 170 g, który rozcięłam na pół, rozbiłam na duże plastry, nadziałam szpinakiem, posypałam ziołami i sezamem, zwinęłam całość w folię aluminiową i zapiekłam w piekarniku. Tak więc jedną roladkę zjadłam ja, a drugą mój połówek. On uwielbia kiedy tak gotuję. Do tego brązowy ryż, też mniej niż w planie, ale to wystarczyło. Kilka liści sałaty i pomidor plus dip czosnkowy zwieńczyły danie.

Podwieczorek
Pyszne jabłuszko, i…….alfajor (czyt. alfahor) czyli spore ciacho kakaowe, przełożone dulce de leche, oblane czekoladą. Mniam. Dobrze, że dzisiaj troszkę wyszłam połazić po mieście w czasie przerwy obiadowej ;)

Kolacja
Klasyka nad klasykami, kanapki. Tym razem jedna z kurczakiem i pomidorem, a druga z kurczakiem i  ogórkiem. Obie posypane szczypiorkiem. Ta z pomidorem dodatkowo miała słonecznik, ogórkowa kanapka połączyła się z migdałami. Uwielbiam.

Oj, żeby wszystkie diety tak smakowały :)

Ciągle czekam na większe efekty, niestety u mnie wszystko działa bardzo powoli. Muszę być cierpliwa, najważniejsze że już mnie tak nie nadęło, najgorsze chyba za mną."

FOTORELACJA( te zdjęcia sprawiają, że robię się głodna : )):

ŚNIADANIE:


II ŚNIADANIE:

OBIAD:

KOLACJA:

Przejdźmy teraz do Magdy:

 Co o diecie sądzi Magda?

niadanie jadłam w wielkim pospiechu i bułkę musiałam zastąpić pieczywem pełnoziarnistym. Koktajl jest tak pyszny, że mogłabym go pić na każdy posiłek non stop! Porcja obiadu widoczna na zdjęciu jest połową tego co w przepisie, ponieważ byłam jeszcze bardzo najedzona śniadaniami."

FOTORELACJA:

ŚNIADANIE:

II ŚNIADANIE:

 OBIAD:

KOLACJA:

Dziś ostatnia będzie relacja Kasi:

Kasia nie prosiła mnie o dietę odchudzającą, a o dobrze zbilansowaną dietę wegetariańską, dlatego znajdziecie w niej dzisiaj np. smażone kotlety z białego sera.

Co o diecie sądzi Kasia?

"Na pierwsze śniadanie mleko z płatkami owsianymi i bananem. Dobre, ale
znów nie dałam rady zjeść całości. Muszę sobie zmniejszyć porcję
następnym razem, ale to połączenie jest naprawdę skuteczne, aby szybko
się najeść:)

Drugie śniadanie było bardzo dobre. Jogurt ze zdrowymi dodatkami
bardzo mi smakuje, polecam z żurawiną (wystarczy odrobina), bo ma
intensywny smak i dodaje całości wyrazu. Danie jest przygotowane jak
widać w pojemniczku do pracy. Szybka i przepyszna przekąska do pracy,
nawet koleżance z pracy wpadła w oko;)

Pora na obiad. Surówka z kapusty pekińskiej - surówka prosta, często
ją robiłam, ale w mniej zdrowej wersji (śmietana + jogurt, czasem też
plus majonez). Jednak jogurt zupełnie wystarcza, trzeba tylko dobrze
doprawić pieprzem i solą. Surówka wyszła bardzo dobra. Do tego
tradycyjne ziemniaczki z wody i nieznana dla mnie kofta. Kofta była
dobra. Jednak bardziej jako składnik smakują mi płatki owsiane niż
otręby pszenne. Ale cieszę się, że w końcu zaczęłam próbować takich
rzeczy i do niektórych zmieniłam swój stosunek na pozytywny:)

Na podwieczorek był koktajl bananowy - lubię koktajle. Ten wychodzi
idealnie słodki, nie trzeba dodawać ani grama cukru.

I kolacja. Sałatka z sałaty lodowej, pomidora i ogórka z jogurtem plus
tost. Tosty to dobre urozmaicenie dla zwykłego pieczywa, a poza tym ja
uwielbiam wszystko co jest chrupiące;)

Dzisiaj udało mi się ponownie więcej pić, ale byłam długo w pracy
(miałam dziś dodatkowe godziny), więc ruchu nie za wiele.

W pierwszy dzień wiosny weszłam z energią i zdrowo:)"

FOTORELACJA:

ŚNIADANIE:

II ŚNIADANIE:

OBIAD:


PRZEKĄSKA:


KOLACJA:

To już wszystko na dziś, przepraszam za tak późną relację, ale czasami nie da się ze wszystkim zdążyć pomimo względnie dobrej organizacji :)

Pozdrawiam Was i życzę najwięcej słońca, jak to tylko możliwe,
Beata.

11 komentarze:

  1. Posiłki wyglądają bardzo ładnie tylko wydają mi się dosyć małe, zwłaszcza pierwsze śniadania. Jakiś czas temu próbowałam jeść zdrowsze śniadania ale kiepsko się po nich czułam. Miałam wrażenie, że zamiast usprawnić pracę jelit, raczej ją zaburzyły.

    Moje śniadanie wyglądało tak:
    1 szklanka mleka 3,2%
    4 łyżki płatków jęczmiennych
    4 łyżki otrębów owsianych
    1 łyżka rodzynek lub moreli suszonych
    1 świeży owoc (jabłko, gruszka lub banan)
    szczypta cynamonu lub imbiru

    Po takim śniadaniu robiłam się głodna po 3-4 godzinach, czyli prawie tak samo jak po zjedzeniu smakowego serka kupnego.

    Co w powyższym śniadaniu jest nie tak? Miałam po nim wydęty i obolały brzuch. Wystarczyło jedno takie śniadanie i od razu taki kiepski efekt. Dopiero jak znów zjadłam zwykły kupny serek i kilka śliwek suszonych ze 2 dni pod rząd, znacznie mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozytywko, osiągnęłaś taki efekt, bo w takim jednym śniadaniu zjadałaś połowę dziennego zapotrzebowania na błonnik (20g-specjalnie obliczyłam), więc Twój organizm po prostu sobie z tym nie radził-stąd gazy, bóle brzucha, wzdęcia. Jakbyś dała łyżkę otrębów i banana to na pewno nie byłoby takiego efektu. Mogłabyś jedynie zastąpić sobie rodzynki np. łyżką migdałów, wtedy byłabyś syta na dłużej, bo orzechy mają więcej tłuszczu, a rodzynki to węglowodany proste, które dostarczysz już z owocami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Ci za szybką odpowiedź. :) Bardzo mi pomogłaś. To oznacza, że mogę dalej kontynuować takie śniadania tylko muszę je po prostu nieco zmodyfikować. Cieszy mnie to, bo naprawdę mi zasmakowały. Zasugerowałam się pewnym artykułem z internetu tylko teraz widzę, że zamiast dać po 2 łyżki płatków i otrębów, dałam po 4. :) Za Twoją radę zmniejszę jednak ilość otrębów do jednej łyżki i banana.

    Bardzo podoba mi się Twój blog. :) Będę tutaj zaglądać i się inspirować w walce o zdrowsze jedzenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że choć trochę pomogłam :)

      Usuń
  4. Możesz coś powiedzieć o serkach typu almette? Czy warto je jeść? Jeśli nie to czym można je zastąpić. Ostatnio bardzo często jem na śniadanie właśnie kanapki z almette (jogurtowym bądź śmietankowym) i zastanawiam się czy dobrze robię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serki Almette są spulchniane azotem, może nie jest to jakiś niebezpieczny proces, ale zwiększa on na pewno objętość produktu, przez co płacisz też za powietrze. Niestety robiony on jest z pełnotłustego sera twarogowego przez co ma dużo tłuszczu, jeśli się nie odchudzasz, nie chorujesz na jakąś chorobę, gdzie nadmiar tego składnika odżywczego Ci szkodzi, to może nie codziennie, ale możesz po niego sięgać. Co do zamiany, to znajdziesz też inne serki naturalne homogenizowane, które maja max 100kcal/100g, tylko musisz sprawdzać etykietę, bo często by zyskać na niższej kaloryczności są mają w sobie dodatek zagęszczacza.

      Usuń
  5. A jak to jest z obliczaniem kaloryczności potraw? Niby większość rzeczy ma podane na opakowaniu ile kalorii zawiera się w 100 gramach, ale np, jeśli chodzi o ryże, kasze i makarony, to czy to, co jest podane, to kaloryczność 100 gram suchego produktu, czy 100 gram po ugotowaniu? Wiadomo, że wszystkie te rzeczy pęcznieją, a słyszałam też, że gotowanie zwiększa kaloryczność. I jeszcze jedno: jak gotuję np. owsiankę na mleku, to czy liczę ile kalorii mają płatki + kalorie z mleka, czy jakoś inaczej (znowu kłania się kwestia obróbki cieplnej produktu). Chciałabym obliczyć, ile kalorii zjadłam jednego dnia, ale nie do końca wiem, jak się za to zabrać. Może po "zmaganiach z dietą" dałoby radę zamieścić jakiś post na ten temat?
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, na opakowaniach produktu musi na pewno widnieć kaloryczność na 100g produktu suchego, czasami podaje się ją też po obróbce kulinarnej, ale rzadziej.

      100g ryżu/kaszy to ok. 320kcal, po ugotowaniu ten sam woreczek ma tyle samo kcal, co wcześniej, ale wygląda trochę inaczej objętościowo, bo pęcznieje.

      A co do zwiększania się kcal produktu po ugotowaniu, to raczej chodzi o indeks glikemiczny, który może wzrosnąć...

      Postaram się po zmaganiach z dietą napisać notkę na ten temat, ale mam jeszcze zamówiony post o kompulsywnym jedzeniu. ale na pewno będzie :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Ps. Olu, jakbyś miała jakiś poważny problem z obliczeniem kaloryczności dania, to napisz mi maila (podany jest na stronie głównej bloga, po prawej stronie lub w zakładce'o mnie'.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za odpowiedź i chęć pomocy :) Przyznam, że Twoja odpowiedź mnie pocieszyła. I tak dużo jem, a teraz przynajmniej jestem pewna, że nie wychodzi 2 razy więcej kalorii, niż mi się wydaje :)

      Usuń
  6. hehehe Agnieszka w III posiłku miała oliwe z oliwek do POLATANIA ? :D uwielbiam zmagania z dietą, zdjęcia jak zwykle robią apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zauważyłam tej literówki :D Cieszę się, że podoba Ci się akcja :) Pozdrawiam!

      Usuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )