6 sierpnia 2012

OTYŁE DZIECKO = NIESZCZĘŚLIWE DZIECKO !

21:28

Share it Please




**Poniższy tekst nie ma na celu obrazy kogokolwiek, ma jedynie zwrócić uwagę na problem, z którym coraz częściej zmaga się współczesne społeczeństwo. Opisywany przeze mnie problem ma podłoże żywieniowe, nie ma tu mowy o jakiejkolwiek otyłości spowodowanej chorobą czy braniem leków**


    Przyszło nam żyć w czasach szalejącego konsumpcjonizmu, pełnych półek w sklepach, co ma oczywiście wiele plusów. Możemy codziennie gotować potrawy pochodzące z różnych regionów świata, próbować specjałów różnych kultur i kuchni, ale niestety ta swoboda ma również wady. A to dlatego, że nie umiemy z tego wszystkiego korzystać, nie umiemy, a właściwie nie chcemy gotować, pozwalamy dzieciom na pełną swobodę żywieniową, pozwalamy im wybierać produkty, które widziały w reklamach, które jedli koledzy, produkty ze szkolnego sklepiku, z budki z Fast foodami, a gdzie podział się Wasz rozsądek? A może sami postępujecie właśnie w ten sam sposób?
Coraz częściej idąc ulicami polskich miast łapię się za głowę, coraz więcej na nich dzieci z nadwagą lub z otyłością, a na domiar złego najczęściej przyłapuję ich na jedzeniu słodkich deserków, pijących colę i zagryzających to burgerem, w dodatku w towarzystwie osoby dorosłej!  W takim momencie mam ochotę podejść do rodziców i powiedzieć co myślę, nie zrobiłam tego jeszcze nigdy, ale czas zacząć, bo widzę, że zjawisko zaczyna się szerzyć.
Rodzice! Gdzie podział się Wasz zdrowy rozsądek? Wiem, że często się mawia, o jaki słodziutki grubasek,  widać, że rodzice go dobrze karmią, że dziecko nie ma problemów z jedzeniem- a i nie ma, ale jada za dużo i niewłaściwie!
Nie dość, że narażacie swoje dziecko na problemy w kontakcie z rówieśnikami, to właśnie przyczyniacie się do wychowania grubego dorosłego!  Przecież nawyki żywieniowe kształtują się już w dzieciństwie, czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał!  I to przysłowie ma również w tym przypadku swoje uzasadnienie. Jeśli nauczycie swoje dzieci wybierać zdrowe produkty, pokażecie, że spędzanie czasu w kuchni może być przyjemne, a jedzenie własnoręcznie przygotowanych potraw jest zdecydowanie smaczniejsze niż mrożona pizza, to uwierzcie mi, że Wasze dzieci nie będą chciały zjadać niedobrej mrożonej pizzy, tylko będą chciały przygotować ją razem z Wami w kuchni. Nie dość, że spędzicie trochę czasu razem, to w dodatku będziecie mieli wpływ na to, co jecie.  Nauczmy się korzystać z dobrodziejstw, jakie dają nam sklepy, przecież nie musimy jadać ciągle schabowego z ziemniakami, czy stołować się w barze szybkiej obsługi. Nauczmy swoje dzieci sięgać po produkty pochodzące z różnych stron świata, rozbudźmy w nich chęć poznawania, wszystko zależy tylko od Was. Nie pozwalajcie dzieciom podejmować wyborów, gdy są na to za małe,  tylko uczmy w jaki sposób, to robić, by jak się usamodzielnią mogły z naszych nauk swobodnie skorzystać.
Błagam Was nie trujmy dzieci niezdrowym jedzeniem, nie poicie kolorowymi napojami, tylko dlatego, że mają bohatera kreskówki na opakowaniu lub napis, że są idealne dla dzieci. Czytajmy etykiety i płacąc za coś, sprawdźcie czy jest to naprawdę warte waszych pieniędzy.  Weźcie odpowiedzialność za odżywianie dzieci, przecież dając im przyzwolenie na kupowanie lub spożywanie niezdrowych produktów, to tak jakbyście pozwalali im być grubi, schorowani i nieszczęśliwi, a przecież chcecie dla Waszych pociech jak najlepiej ;)

Dobrze karmię swoje dziecko, nie jest synonimem: daję mu wszystko, na co ma ochotę!

A Wy co myślicie o szerzącej się pladze dzieci z nadwagą i otyłością?

4 komentarze:

  1. Uważam, że masz całkowitą rację. Czasem szkoda mi dzieci, którym rodzice na siłę wpychają jedzenie, dają słodycze jako nagrodę lub pocieszenie. Uczy to niczego więcej, jak uznawania jedzenia jako sposób na okazywanie radości, topienie smutku... Co może mieć powazne konsekwencje w przyszłości. Nie tylko otyłość, ale często inne zaburzenia osobowości, zaburzenia odżywiania, problemy na tle zdrowotnym, jak i psychicznym. Nic dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że to wszystko prawda, ja jednak ze sporym optymizmem spoglądam w przyszłość. Wydaje mi się, że Polacy z roku na rok coraz uważniej dokonują zakupów, coraz więcej się też mówi o wszystkich wymienionych przez Ciebie zagrożeniach, a polska blogosfera liczy sobie całe rzesze pasjonatów kulinarnych, którzy udowadniają, że z tą naszą gastro-świadomoscia nie jest najgorzej. Jest więc nadzieja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nadzieja i z tego się cieszę ;) Nie ma, co tylko narzekać, trzeba wskazywać problemy i z nimi walczyć. A blogosfera faktycznie to potężne grono kulinarnych pasjonatów, z czego jestem dumna ;)

      Usuń
    2. No, niestety, blogerzy kulinarni stanowią stosunkowo bardzo małą grupkę... praktycznie to zamknięte koło pasjonatów.
      (Już pomijam fakt, że większość z nich wcale się tak zdrowo nie odżywia - wnioskując po publikowanych przepisach ... :/)

      Szczęściem, coraz więcej teraz się zaczyna mówić o tym problemie w mediach o szerokim zasięgu.
      A czy odniesie to jakiś skutek? Może.
      Choć zapewne i tak, jak zwykle, każdy zrobi się 'mądry po szkodzie'....

      Mnie kiedyś też irytowała głupota i bezmyślność ludzi - nadal irytuje, ale mniej. Już nie mam wielkich chęci nikogo pouczać ani nawracać... ratować. Bo i po co? Tyle tylko, jak dotyka mnie osobiście.
      Wiedza jest ogólnie dostępna. Za ignorancję się płaci, trudno.
      Grunt, że ja sama wiem co i jak - ok, egoistyczne. Ale przy innym podejściu to życie by było nie do zniesienia, same nerwy o wszystkich i wszystko wokół - dość mam własnych -_-

      ...i jakaś selekcja naturalna też w końcu być musi...
      *wzdycha*

      Pozdrawiam!
      N. (korzystająca z konta AiS, ażeby się tu u Ciebie móc wykomentować ;P)
      nenechasobie.blogspot.com

      Usuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )