16 czerwca 2012

Odchudzanie, to nie choroba- czyli jak zgubić nadprogramowe kilogramy i nie zwariować?

16:58

Share it Please

Lato to moja ulubiona pora roku, ale nie każdy może powiedzieć to samo. Dla niektórych gorące dni są synonimem odsłaniania swojego ciała, a jest to ostatnia rzecz, którą chcieliby robić, ale nie da się przecież wytrzymać w 30 stopniowym upale w golfie i długich spodniach, no chyba, że mamy w domu klimatyzację :D. To właśnie latem wielu z nas podejmuje decyzje o zgubieniu kilku nadprogramowych kilogramów, ale jak się do tego zabrać, by sobie nie zaszkodzić? Poniżej znajdziecie kilka porad, które możecie zastosować na początku swojej drogi.

Po pierwsze najważniejsze jest wyznaczenie sobie racjonalnego celu i czasu, w którym chcemy go zrealizować, bez tego punktu możemy w ogóle nie zabierać się za odchudzanie, no bo niby skąd będziemy wiedzieć, że już odchudziliśmy się wystarczająco i osiągnęliśmy to, co chcieliśmy? Zdrowy człowiek powinien gubić nie więcej 1,5-2kg tygodniowo, aczkolwiek wszystko uzależnione jest od płci, wieku, aktywności fizycznej oraz wielu innych czynników.

Po drugie należy sporządzić sobie dwudniową listę produktów wraz z ilością, jaką spożyliśmy danego dnia, oczywiście dobrze byłoby zapisywać sobie również pory posiłków. W tejże rozpisce warto zaznaczać także płyny, jakie spożyliśmy danego dnia, uwzględniając w tym wszelkie napoje kolorowe, kawę, herbatę itp. W tabeli zawrzeć można również kolumnę, w której będziemy notować, dlaczego zjedliśmy dany produkt : z głodu, z nudy, dojadałem po dzieciach, podczas oglądania tv itp.

Po trzecie warto dokonać analizy spisanej wcześniej listy i uszeregować sobie wypisane produktu ze względu na ich wartość odżywczą lub kaloryczną, wszystko jedno, byleby dokonać analizy, czego jemy najwięcej, o jakiej porze oraz dlaczego. Gdy dojdziemy do konkretnych wniosków łatwiej będzie nam wyeliminować produkty, których jemy najwięcej i najbardziej szkodzą naszej figurze.

Po czwarte należy wyeliminowane produkty zastąpić ich mniej kalorycznymi odpowiednikami. Nie jest to może łatwe na początku, ale z czasem wchodzi w krew i nasze wybory stają się niewymuszone a wręcz naturalne. Wymaga to jedynie poświęcenia odrobiny czasu.

Po piąte nie starajmy się znaleźć gotowej diety w czasopiśmie czy Internecie, bo każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby, upodobania, co może nas zrazić do odchudzania i opóźnić uzyskanie zamierzonych rezultatów. Dietę należy przygotowywać indywidualnie. Jestem dietetykiem i naprawdę wiem, co mówię, ale jednocześnie nie mówię tutaj o tym, że należy z mojej pomocy korzystać, wystarczy wypracować sobie swoje własne zasady, trzymać się ich i kontrolować.

Po szóste pijmy wodę, jest to bardzo ważne, jednak i w tej kwestii należy zachować umiar, bo nawet nadmiar jakże zdrowej wody może nam zaszkodzić. W okresie letnim wybierajmy wodę przynajmniej średnio zmineralizowaną, a gdy dużo się pocimy lub dużo ćwiczymy, najlepsza będzie wysoko zmineralizowana.

Po siódme ruch to zdrowie, nawet dziecko Ci to powie! Nie mówię tu o tym, by zacząć biegać w półmaratonach, choć z doświadczenia wiem, że przebiegnięcie go, motywuje na wiele miesięcy J Wystarczy wybrać najlepszą formę aktywności dla siebie. Lubisz rower? Jedź nim do pracy. Lubisz biegać? Rozpoczynaj joggingiem swój dzień. Lubisz jogę, gimnastykę- zapisz się na zajęcia. Lubisz ćwiczyć na siłowni? Inni ludzie Cię motywują? Wykup sobie karnet w najdroższej siłowni w mieście, tak by było Ci żal utraconych pieniędzy, gdy przerwiesz treningi. Lubisz ćwiczyć sama w domu? Opracuj sobie swój trening, kup płyty z  ćwiczeniami, znajdź filmiki instruktażowe na youtube, kup sobie hula hop, twister, ciężarki, to nie jest Duzy wydatek, a posłuży Ci na lata…

Po ósme nie poddawaj się, choćby nie wiem, co! Nawet, gdy jednego dnia nie zrealizujesz wszystkich zamierzonych punktów w swoim planie, to czy ktoś powiedział, że jutro musi być tak samo? Jutro możesz wziąć się podwójnie do roboty i zamiast jednego kółka przebiec dwa!

Po dziewiąte jesteśmy tylko ludźmi! Tak, tak wiem alkohol jest kaloryczny, pizza tucząca, a ciasta nie wypada tknąć na diecie, bo to niedopuszczalne. Jestem świadoma każdej z tych rzeczy, ale czy po tygodniu ciężkiej harówki, zdrowego jedzenia i ćwiczeń nie powinniśmy dostać jakiejś nagrody, by następny tydzień zacząć z jeszcze większą motywacją? Przecież na diecie nie będziemy zawsze, w życiu czekają nas jeszcze wesela, chrzciny, imieniny, urodziny i inne imprezy, gdzie pokus będzie tak wiele, że może się od nich zakręcić w głowie. Nie można raz na zawsze ze wszystkiego zrezygnować, bo można dojść do wniosku, że każde spotkanie towarzyskie kusi wieloma pokusami, więc najlepiej byłoby z nich zrezygnować, a dieta to przecież nie choroba! To tylko stan umysłu, więc nie dajmy się zwariować :) 

Po dziesiąte i najważniejsze, powtarzaj sobie, że nie jesteś na diecie, lecz zmieniasz swój styl żywienia i życia, a efektem tego jest smuklejsza figura, zdrowie i więcej radości z życia!!

To tylko kilka porad dotyczących odchudzania, mogłabym ich wypisać naprawdę wiele, ale to nie o to chodzi, jeśli ktoś z Was chciałby zmienić swoje życie raz na zawsze, zgubić, to co niepotrzebne, to odnajdzie swoją drogę, a jeśli będziecie mieć jakiekolwiek problemy, będziecie potrzebować porady, motywacji czy inspiracji, to służę pomocą :)




Pozdrawiam
Becia

4 komentarze:

  1. Fajny post. Już dawno na swoim, że tak powiem przykładzie doszłam do podobnych wniosków. Potrafiłam przeskoczyć na zdrowy tryb życia i tego się trzymam, tylko z ćwiczeniami mam problem. Nie chce mi się:) To znaczy jeżdżę na rolkach i dużo chodzę, ale czuję niedosyt. Wspomniałaś o twisterze, mam pytanie, orientujesz się czy on coś daje? W sensie czy jeśli będę sumiennie ćwiczyć zobaczę efekty. Nie jestem gruba, niestety z racji wieku robię się "miękka":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Miękka" :D - podoba mi się to określenie. Z własnego doświadczenia wiem, że regularne wykonywanie ćwiczeń na twisterze, tzn. w moim przypadku to ok. 8-10min + kilka podnoszeń w górę przymocowanych tam linek wystarczy by po kilku tygodniach, zobaczyć całkiem ładnie wyrzeźbioną talię. Ostatnio, trochę z lenistwa odstawiłam twister i zauważyłam, że przybyło mi ok. 3-4cm w talii, a to całkiem dużo...więc zamierzam to tego wrócić. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Serdecznie dziękuję za odpowiedź, przekonałaś mnie do twistera:) A co do miękkości no właśnie nic mi jeszcze nigdzie nie zwisa, ale mięknie, hi,hi:)

      Usuń
  2. smile. So let me reword that: Thnx for the deal with!
    But yeah Thnkx for spending the time debate this,
    I really feel strongly about it and love studying more on this topic.
    If possible, as you become expertise,
    Also visit my web-site ... biustonosze do karmienia

    OdpowiedzUsuń

Na naszym blogu mówimy sobie po imieniu : )